Latest News
Teraz kolej na słoninę. Odpowiednio grubą najłatwiej kupić na targowisku mięsnym i wybrać należy kawałek ok. 4-5 cm grubości. Przed pokrojeniem na możliwie najcieńsze, kwadratowe plasterki warto ją dobrze schłodzić, bo zesztywniałą słoninę łatwiej będzie cienko kroić ostrym nożem. Słonina nada szaszłykom specyficznego smaczku, a wytapiający się tłuszcz będzie chronił je przed przypaleniem. Słoninę też warto zamarynować posypując suchą mieszanką, tą samą jakiej użyliśmy do mięsa. Ja po prostu przykrywam marynowane w misce mięso plasterkami słoniny posypując kolejne jej warstwy przyprawą. Naczynie z marynatą należy odstawić w chłodne miejsce na co najmniej kilka godzin, a najlepiej na całą dobę.
Vital Horse
Agroturystyka, Ekologia, Konie
Home
Oferta
Kulinaria Dziadka Jacka
Fotogaleria
Kontakt
2016 © by Plywaj
Szaszłyki z indyka
Najczęściej bywają przyrządzane z chudej piersi. Być może ze względu na łatwość porcjowania tej części tuszki. Jednakże pamiętać należy, że ten najchudszy element jest najbardziej narażony na przesuszenie w trakcie obróbki cieplnej. Chyba dlatego szaszłyki z indyczej piersi często bywają przesuszone. Osobiście preferuję szaszłyki z indyczego udźca. Ta część jest bardziej soczysta, ale wymaga więcej pracy i cierpliwości.
Kupując udziec wybieram możliwie największy, taki około 1,5 kg wagi. Z mięsa zdejmujemy skórę oraz bardzo ostrożnie usuwamy kość udową tak, aby nie poharatać zanadto mięśni. Równie ostrożnie rozdzielamy poszczególne mięśnie z udźca. W trakcie tej operacji usuwamy także wszelkie przerosty tłuszczu i rozmaite ścięgna, chrząstki oraz zdarzające się czasami odpryski kości. W efekcie otrzymamy kilka elementów oczyszczonego mięsa większych i kilka drobniejszych.
Skladniki na szaszłyki:

1,5 kg udziec indyczy,
0,25 kg s
łoniny wieprzowej,
0,5 kg cebuli,
3-4 duże papryki
słodkie,
Większe mięśnie dzielimy na kawałki mniej więcej jednakowej wielkości, odpowiednie do nabicia na szaszłykowe szpilki. Mięśnie drobniejsze i cienkie przykrawamy tak, aby dało się je uformować na porcje podobnej wielkości odpowiednio je składając w trakcie nawlekania na patyczki.
Tak przygotowane kawałki należy zamarynować. Najpierw przesypać je sporą ilością gotowej mieszanki do szaszłyków - lub inną wedle własnego gustu. Potem trzeba je obficie skropić octem winnym lub jabłkowym. Jego zadaniem jest rozmiękczyć wapienne włókna mięsa i nadać specyficznego smaku i aromatu. Bez tego mięso indyka będzie miało charakterystyczny, słodkawy posmak. Octu daję tyle, ile mięso wchłonie w trakcie wielokrotnego przewracania w misce. Na koniec polewamy je olejem rzepakowym, który jest bardziej odporny na przypalanie od, skądinąd smacznej, oliwy z oliwek. Całość starannie mieszamy, aby mięso równomiernie przyjęło marynatę. Idealna jej ilość jest taka, gdy mięso jest dobrze nawilżone, ale nie tapla się w octowo-olejnym „bajorze”.
oraz skadniki marynaty:

sucha przyprawa do
szaszłyków,
ocet jab
łkowy lub winny,
olej rzepakowy.
Następnego dnia przygotowujemy odpowiednią ilość cebuli krojąc ją w cienkie plasterki oraz słodką paprykę. Papryka może być w kilku kolorach, aby było ciekawiej. Po usunięciu gniazd nasiennych z papryki wykrawamy zbliżone do kwadratu kawałki o jakieś 4-5 cm.
Na szaszłykowe szpilki nawlekamy na przemian przygotowane kawałki mięsa, papryki, słoniny i cebuli. Najlepiej, aby słonina znalazła się pomiędzy cebulą i papryką, przy czym papryka powinna stykać się ze słoniną stroną zewnętrzną – skórką. Sąsiedztwo słoniny zapobiegnie nadmiernemu przypalaniu papryki i cebuli. Soczyste i natłuszczone marynatą mięso nie jest już tak podatne na przypalenie. Z 1,5-kilogramowego udźca wychodzi mi zazwyczaj 8 szaszłyków o wielkości akurat jednej porcji obiadowej każdy.
Przygotowane szaszłyki pieczemy w piekarniku w temp. 160 st. przez 40 minut obracając je na drugą stronę w poowie pieczenia. Można je oczywiście grillować, ale wówczas konieczne jest pewne doświadczenie. Gruby szaszłyk na zbyt dużym ogniu łatwo przypalić, gdy wewnątrz może pozostać jeszcze niedopieczony. Natomiast długotrwałe grillowanie w zbyt niskiej temperaturze spowoduje nadmierne wysuszenie. Gotowe szaszłyki idealnie smakują podane z ryżem ugotowanym na sypko, sałatką z pozostałych resztek cebuli i papryki oraz pomidora i kiszonego ogórka. Ryż można polać jakimś sosem – na przykład tajskim słodko-pikantnym. Pycha! Do szaszłyków z piekarnika, konsumowanych w domu można podać wino np. czerwone, raczej niezbyt intensywne. Natomiast szaszłyki grillowane w ogrodzie jakoś lepiej smakują mi popijane zimnym, jasnym piwem. Oczywiście niegazowana woda mineralna pasuje zawsze, jak najbardziej, szczególnie jeśli szaszłyki przyrządzimy bardzo pikantne.